Łowiska

Łowisko Wisła w miejscowości Łęka

Klasyczne wiślane łowisko. Długa opaska usypana z kamieni z rynną oddaloną kilkanaście metrów od brzegu. Dojazd do miejscowości nie nastręcza trudności, natomiast do samych miejscówek po opadach deszczu może być problem. Miękki, wyjeżdżony grunt jest udręką przyjeżdżających tu wędkarzy. Jadąc z Radomia skręcamy przed starym mostem na Wiśle przed Puławami w lewo. Jedziemy wzdłuż wału kilka kilometrów, aż do asfaltowego przejazdu w prawo. Jedziemy asfaltem, a następnie drogą ułożoną z płyt betonowych w lewo aż do samej rzeki. Odbijamy przy samym brzegu w lewo na niewielką polanę. trzeba pamiętać o tym, że łowisko to jest dostępne przy niskim stanie wody, wtedy można bez problemu ustawić się na kamieniach opaski. O łowisku tym krążą legendy, które są prawdziwe nie wiadomo, faktem natomiast jest, że są tam potężne brzany, leszcze, krąpie i klenie. Świetne miejsce do połowu tyczką i skróconym zestawem. Zanęta dobrze sklejona i dociążona dostosowana do sporego uciągu rzeki w tym miejscu. Przed łowieniem warto poświęcić trochę czasu na wysondowanie dna i znalezienie kawałka wody bez zaczepów, co zaprocentuje mniejszą liczbą zerwanych przyponów :). Dla amatorów nocnych zasiadek ważna informacja, pobliski podmokły lasek jest latem siedliskiem potężnych komarów, także trzeba wcześniej zaopatrzyć się w dobre środki przeciw tym owadom :). Głębokość łowiska przy niskim stanie wody to 2,5 - 3m. chociaż jak wszędzie trafiają się prawdziwe "studnie". Łowisko to może dostarczyć naprawdę wielu niezapomnianych chwil i pięknych okazów, a odosobnienie tego urokliwego miejsca sprawia, że odpoczynek nad wodą jest jeszcze pełniejszy...

Z wędkarskimi pozdrowieniami
Wojciech Jakubowski 

Łowisko Wisła w Janowcu

Pierwszy godny uwagi odcinek to stanowiska w pobliżu promu Janowiec – Kazimierz. Dojazd do promu nie nastręcza problemów. W Janowcu przed kościołem w prawo i od razu w lewo za kościołem, a następnie według znaków drogowych wskazujących przeprawę promową. Samochód zostawiamy na wydzielonym do tego celu miejscu parkingowym jakieś 100 metrów przed promem, gdyż w bezpośrednim sąsiedztwie przeprawy obowiązuje zakaz zatrzymywania. Zbieramy sprzęt i idziemy betonową drogą do Wisły. Przed samym wjazdem na przeprawę skręcamy w prawo i zajmujemy stanowiska wzdłuż zarośniętego brzegu zaczynając od łódek, które mają tam przystań. Warto mieć ze sobą coś do ścinania wysokiej trawy i trzcin, gdyż czasami może zajść potrzeba wycięcia zbędnych przeszkód ;]. Wzdłuż brzegu w odległości od 9 do 14 metrów znajduje się rynna wymyta przez nurt. Jej głębokość waha się zależnie od stanu wody od około 2 do 4 metrów. W rybostanie dominuje średni i mały leszcz, czasami trafiają się sztuki 2 kg, jest kleń, jaź, boleń, ukleja ale tym co może nas zaskoczyć jest płoć, która dorasta tu do pokaźnych rozmiarów. Jest to też łowisko sumowe. Nie bije się co prawda tu rekordów w połowie tej pięknej ryby ale rokrocznie padają tu sztuki 5 – 7 kg. Sam byłem świadkiem wyjęcia sztuki około 5 kg. Jako, że jest mało miejsca ustawienia tyczki, stosuje się tu tradycyjne metody połowu. Króluje gruntówka z koszyczkiem, czasami tylko z jej finezyjną odmianą – feederem. Czasami łowi się spławikówką a także spinningiem. Leszcze poławia się zwykle na białe i czerwone robaki, podobnie jak płoć, która bierze też znakomicie na pęczak i kukurydzę. Na suma warto się zasadzić z 25 centymetrowym krąpiem. Dla tych, którym przeszkadza zgiełk przejeżdżających samochodów (ruch w ciągu dnia jest dość duży) polecam odcinek rzeki poniżej promu aż do wlotu wody wiślanej do pierwszej klatki. Jest to kawałek wody o dość wartkim nurcie, jednakże do zacumowania przynęty wystarczy koszyczek 80g i długi kij. Minusem tego łowiska jest ciężkie dojście do stanowisk, trzeba się przedzierać przez gęste krzaki. Łowi się tu na gruntówkę a na przynętę stosuje wcześniej wymienione specjały. Odcinek ten potrafi nagrodzić wysiłki pięknym leszczem, jaziem, płocią, czasami trafi się brzana, jest boleń, od lat jest to znana miejscówka na sumy. Co roku padają tu sztuki nawet 35 kilogramowe. Płoć należy łowić niedaleko od brzegu nawet na 7 metrze. Głębokość tego łowiska nie jest duża co jednak nie przeszkadza rybom w przebywaniu tutaj. Godna polecenia jest również pierwsza klatka poniżej wspomnianego odcinka. Dość energiczne wlewanie się wody z Wisły sprawia, że w odległości 20 metrów od brzegu wymyta jest bardzo głęboka rynna. Jest to jednak bardzo chimeryczne łowisko, są dni kiedy można połowić, są dni kiedy nic nie bierze ale to chyba jak wszędzie :). Utrudnieniem szczególnie przy podbieraniu ryb jest wysoki stromy brzeg ale piaszczysty więc można sobie jakoś poradzić. Miejsce to jest oazą spokoju jeśli tylko nikogo nie ma więc polecam go chcącym odpocząć nad wodą. Rybostan niczym nie różni się od wiślanego a i metody połowu te same. Klatka ciągnie się około 1 kilometra i przelewa się przez opaskę na drugą klatkę... Druga klatka zwana też Trójkątem jest bardzo popularna wśród wędkarzy. Decydują o tym różne czynniki. Dojazd do samej wody, możliwość rozbicia namiotu a przede wszystkim szansa na naprawdę dużą rybę. To zasługa sporych rozmiarów dołka wymytego za resztką główki kamiennej do której trzeba jednak dopłynąć. To najlepsze miejsce na tym łowisku bardzo głębokie, które uwielbiają duże sumy. Mój znajomy, nieżyjący już Rysiek Lutek, wyjmował z niego mnóstwo pięknych okazów. Oprócz nich na łowisku tym są dorodne leszcze, certy, płocie i klenie. Wśród metod połowu prym znów wiedzie gruntówka a to dlatego że trzeba dość daleko rzucić zestawem, tak żeby dosięgnąć właściwego nurtu. Miejsce to jest niestety prawie zawsze oblegane przez tłumy turystów - wędkarzy ze względu na jego niewątpliwe walory wypoczynkowe. Uwaga !!! bardzo ciężko tu nawet o kawałek drewna :]. Tu kończy się moja wędrówka po miejscówkach Janowca, mam nadzieję, że tych którzy nie byli tam nigdy zachęciłem do odwiedzenia tego miejsca, a tym którzy mają to za sobą przypomniałem niewątpliwy urok tego miejsca.

Z wędkarskimi pozdrowieniami
Wojciech Jakubowski

Łowisko Kanał Zrzutowy Elektrowni Kozienice

Łowisko zlokalizowane jest wzdłuż kanału zrzutowego elektrowni. Nie jest to miejsce, w którym można odpocząć a to z powodu nieciekawego krajobrazu. Cały brzeg wyłożony jest betonowymi płytami, panuje bałagan, masa śmieci, poza tym za plecami mamy potężne chłodnie a dalej zabudowania zakładu i ogromne kominy. Ciepła woda przyciąga  nie tylko mnóstwo ryb ale i ich amatorów tzn. wędkarzy. Jesienią, zimą i wczesną wiosną ciężko jest o miejsce, najlepiej przyjechać na kanał w bardzo wczesnych godzinach porannych albo nawet w nocy a i wtedy nie ma gwarancji znalezienia miejsca. Sprawę komplikuje jeszcze fakt, że do wędkowania dopuszczony jest tylko mały kawałek łowiska. Można łapać do przejścia pontonowego na tzw. Manhattan :), reszta jest pilnowana przez firmę ochroniarską. Na szczęście poniżej kanału jest opaska o której w dalszej części artykułu. Rybostan kanału jak pisałem jest zróżnicowany, ciepła woda sprawia, że są w zasadzie wszystkie gatunki występujące w środkowym biegu Wisły. Jest szansa na ogromnego suma o których krążą tu legendy, jest ogromny karp a z wiosny łapie się regularnie sztuki od 5 do kilkunastu kilogramów. Jest amur, tołpyga, duży leszcz i płoć, certa, kleń, jaź, boleń, do tego dochodzą szczupak i sandacz. Są również raki, co jest niesłychane biorąc pod uwagę zanieczyszczenie tutejszej wody. Ryby upodobały sobie szczególnie białe robaki i pinkę, które to przynęty są na większości haczyków. Popularnością cieszą sie również pęczak i kukurydza -  ulubiony przysmak tutejszych karpi. Na łowisku króluje gruntówka z koszyczkiem. Jest to w zasadzie jedyna alternatywa wędkowania gdyż bardzo małe odległości między wędkującymi nie pozwalają na inne metody, czasami trafia się ktoś z tyczka, która może tu przynieść bardzo dobre efekty. Głębokość łowiska to około 3 metry jakieś 12 metrów od brzegu. Plagą tego łowiska jak i wielu innych jest kłusownictwo. Mimo wielu kontroli straży rybackiej proceder ten kwitnie, a najczęstszą metodą kłusowania jest tzw. banan. Mimo nieciekawej okolicy łowisko to może dostarczyć nam wielu niezapomnianych wrażeń wędkarskich, a ręce boleć bardzo długo po holu prawdziwych gigantów, które zamieszkują to miejsce. Jeszcze jedna uwaga!!! polecam wyjazd na ten akwen w ciągu tygodnia, wtedy jest szansa, że woda będzie ciepła, weekend to z reguły zimna woda na kanale, a co za tym idzie słabsze brania ryb. Gdyby jednak miejsca na elektrowni już nie było nie ma co marnować wyjazdu lub czekać na zwolnienie się miejscówki, proponuje wtedy udanie się poniżej, na opaskę betonową ciągnąca się kilkaset metrów. Wolne stanowisko znajdzie się tu zawsze a i ryb niemało. Woda spływająca z kanału jest jeszcze dość ciepła. Zaletą tego miejsca jest duża głębokość nawet do 7 metrów. Uciąg jest mniejszy niż na elektrowni. Dobre miejsce do tyczki. Atrakcję opaski stanowią leszcze, które jeśli potrafi się je zatrzymać biorą jak oszalałe. Sprawdzona kombinacja to czerwony gnojak zablokowany jednym białym robakiem. Dobra smużąca zanęta do koszyka, wygodny fotel i możemy naprawdę przyjemnie połapać ;). Jest też dużo drapieżników, boleni, kleni, sandaczy.  Opaska oddziela Wisłę od klatek które mamy za plecami. Jeśli komuś nie odpowiada łapanie w nurcie może sie pobawić na stojącej wodzie. Samochód zostawiamy na parkingu przy wjeździe do elektrowni. Do łowiska mamy około 200 metrów.

Z wędkarskimi pozdrowieniami
Wojciech Jakubowski

Łowisko Wisła Nasiłów

Nasiłów leży poniżej Janowca na trasie Janowiec – Góra Puławska. Na tym odcinku Wisły godne uwagi są dwa miejsca. Pierwsze to tzw. stary kamieniołom – przykosa odchodząca od opaski równoległej do brzegu. Łowisko to leży u podnóża starego, nieczynnego kamieniołomu, dojazd do niego jest z dwóch stron. Pierwszy to stromy zjazd, po nierównościach, kamieniach, najlepiej nie jeździć nim w czasie deszczu – może być ślisko. Drugi znacznie dłuższy, prowadzi wzdłuż brzegu od betonowego zjazdu do starej przeprawy. W czasie pory deszczowej nie radzę tamtędy jechać, głębokie koleiny stają się głębokimi bajorami, czasami nie do przejechania. Przy normalnym stanie wody na przykosę trafimy bardzo łatwo. Jest zlokalizowana bezpośrednio przy opasce. Do samego łowiska schodzi się po kamienistym, pochyłym brzegu. Uciąg jest tutaj niewielki albo nie ma go w ogóle. Dlatego należy wykonywać dalekie rzuty, tak żeby umieszczać zestawy jak najbliżej szczytu przykosy. Z tego też względu sprawdza się na tym łowisku wędka typu feeder i zestawy w granicach 60 – 80 gr. Z białej ryby dominuje tu piękny leszcz, który bierze na białe i czerwone robaki. Jeśli chodzi o drapieżniki to królem tej wody jest sum, który dorasta tu do pokaźnych rozmiarów. Co roku łowi się tutaj prawdziwe okazy. Głębokość łowiska oscyluje w granicach 7-8 metrów chociaż miejscowy wędkarz zwierzał mi się, że największa głębokość wynosi ok. 12 metrów !!! Polecam to miejsce ze względu na ciszę jaka tu panuje. Poza tym nawet w czasie silnych wiatrów jest tu spokój ze względu na wysoką ścianę kamieniołomu. Na drugie miejsce trafiamy zjeżdżając wspomnianą już betonową drogą starej przeprawy promowej do samej Wisły. Niestety nie dojedziemy nad samą Wisłę a to z powodu piachu, który przegradza drogę, no chyba że ktoś dysponuje autem z napędem na cztery koła :). Auto zostawiamy około 200 metrów od łowiska. Polecam to miejsce szczególnie do połowów nocnych. Jest tutaj wypłycenie, na które nocą wpływają z pobliskiego nurtu potężne leszcze. W ciągu dnia należy wykonywać bardzo długie rzuty. Przynęty i metoda łowienia nie różnią sie w zasadzie od tych z poprzedniego miejsca. To miejsce również polecam dla chcących zaznać spokoju i ciszy.

Z wędkarskimi pozdrowieniami
Wojciech Jakubowski

Łowisko Puławy - Ogródki Działkowe

Dojazd do tego łowiska może przysparzać trochę problemów. Przekraczamy most na Wiśle w Puławach i skręcamy w pierwszą ulicę po prawej. Jedziemy wzdłuż ogródków działkowych aż dotrzemy do wału przeciwpowodziowego. Wjeżdżamy na wał, a następnie łagodnym zjazdem w dół i w prawo. Jedziemy kawałek wzdłuż wału i następnie skręcamy w lewo w wyjeżdżoną drogę gruntową. Dojeżdżamy do samej wody. W pięknie tego łowiska można się od razu zakochać :-). Jest to w zasadzie szeroka, długa klatka z lekkim przepływem wody z dala od wiślanego nurtu. Łowisko jest bardzo głębokie, kilkanaście metrów od brzegu ma juz około 7 metrów głębokości, a maksymalna dochodzi do 9 metrów. Do stanowisk trzeba schodzić dość mocno w dół jednak takie umiejscowienie ma swoje zalety do których należy niewrażliwość na silne wiatry. Polecam to łowisko szczególnie wiosną kiedy woda jest wysoka, wtedy podobno biorą leszcze nawet do 4 kg ! Ukształtowanie brzegu uniemożliwia w zasadzie wędkowanie inną metodą niż gruntówka z koszyczkiem zanętowym. Rzuty należy wykonywać maksymalnie długie – główny nurt znajduje się  na środku klatki i tylko on gwarantuje złapanie dużej ryby. Oprócz leszczy są jeszcze sandacze, szczupaki i sumy. Jeśli chodzi o zanętę sprawdzają się jasne mieszanki, delikatnie sklejone a na przynętę kanapka czerwony robak gnojak zastopowany jednym białym. Miejsce to odwiedzane jest chętnie przez lubelskich wędkarzy więc radzę przyjechać dość wcześnie. Przed wyjazdem radzę sprawdzić stan wody na Wiśle w Puławach. Jeśli stan jest poniżej 190 cm nie polecam tego łowiska gdyż wtedy woda nie przelewa się przez opaskę i uciągu nie ma lub jest bardzo mały co przekłada się bezpośrednio na brania. Tak jak wspominałem miejsce to ma swój urok, mimo sąsiedztwa miasta jest tu spokojnie.

Z wędkarskimi pozdrowieniami
Wojciech Jakubowski